Jestem dobrym katolikiem...

Z WiaraWiki

'...chodzę w niedzielę do kościoła, nie zabijam, nie kradnę... Czy coś jeszcze mam robić dla Boga? I po co?'

Wiele osób uznających się za katolików jest katolikami 'selektywnymi'. 'Tak, jestem katolikiem, ale... taki jest świat, tak wyszło, inaczej się nie dało, tak mało czasu, ludzie są tak źli...'

Czy ja też nie jestem katolikiem 'byle jakim'? A może warto coś zmienić?

Trzeba pamiętać, że nie wierzymy dla Boga - wierzymy dla siebie. To my korzystamy z wiary w Boga i z pogłębiania miłości do Niego. Bóg daje nam przywilej stałego rozwijania się w wierze, dzięki czemu mamy szanse na lepsze, radośniejsze, spokojniejsze życie.


Pytania dla 'dobrych katolików'

(czyli krótki rachunek sumienia):

- Czy modlę się z wiarą? Czy poświęcam na modlitwę wystarczająco dużo czasu? Czy oprócz słów oddaję Bogu skupienie i ciszę?

- Czy staram się słuchać co Bóg do mnie mówi, np poprzez czytania Pisma Świętego?

 'Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem' (Mt 22, 37; Łk 10, 27) 

Czy właśnie tak kocham Boga? Czy potrafię wybrać Boga, gdy przyjdzie konieczność wyboru? Czy nie jest dla mnie mniej ważny niż praca, hobby, znajomi, swój wygląd, rodzina? Czy na spotkanie z Jezusem przygotowuję się tak, jak na spotkanie z ważnym gościem?

- Czy nie używam imienia Pana swojego nadaremnie?

- Czy zawsze godnie przyjmuję Najświętszy Sakrament? Czy staram się poznawać swoje grzechy i ich nie usprawiedliwiać?

- Czy staram się być coraz lepszy, czy walczę ze złymi uczynkami, czy nie muszę się ciągle spowiadać z tych samych grzechów?

- W czym się poprawiłem/poprawiłam od swojej ostatniej Spowiedzi, jakie postanowienia podejmuję?

- Czy wybaczam, czy nie chowam urazy (wobec innych, siebie, Boga)? Czy szczerze i bezwarunkowo wypowiadam słowa modlitwy "...jako i my odpuszczamy..."?

- Czy nie wstydzę się tego, że jestem chrześcijaninem? Czy ludzie wokół mogą powiedzieć: "To jest chrześcijanin. To dobry, uczciwy człowiek."

- Czy inni wiedzą, że się nie zgadzam na zło? czy zwracam uwagę, gdy widzę, że ktoś postępuje niezgodnie z Bożymi zasadami? Czy nie milczę chowając się za ideami tolerancji i źle pojętej wolności?

- Czy pamiętam o zmarłych? Tzn czy ofiaruję za nich modlitwy, odpusty, cierpienia i Komunię św.?

- Czy z pokorą przyjmuję wolę Bożą? Niepowiedzenia, porażki, cierpienia fizyczne i psychiczne? Czy przyjmuję je z pokorą, czy też buntuję się, złorzeczę i biadolę próbując skoncentrować na sobie uwagę i litość?

- Czy modlę się za księży, biskupów, papieża i cały Kościół?

- Czy moja modlitwa nie ogranicza się jedynie do próśb (żądań)? Czy chwalę Boga i dziękuję mu za wszystkie łaski, które od Niego otrzymuję?

- Czy moja wiara nie ogranicza się do posiadania wiedzy, że Bóg istnieje (w ten sposób nawet diabeł wierzy w Boga)? Czy przeżywam spotkania z Nim? Czy spotkanie z Nim kiedyś mnie wzruszyło?

- Czy chodzę do Kościoła bo kocham Boga, czy też dla tradycji? Czy wychodzę ze Mszy św. w poczuciu spełnienia niedzielnego obowiązku czy też z radością, że mogłem się z Nim spotkać? Czy chodzenie na Mszę św. nie jest dla mnie przykre?

- Czy Sakrament Pokuty jest dla mnie karą czy łaską? Czy często z niego korzystam? Czy uważam, że nie ma potrzeby? (Jan Paweł II spowiadał się co tydzień).

- Czy dochowuję postów? Czy w piątki nie jem mięsa (dotyczy wszystkich osób powyżej 14 roku życia), nie uczestniczę w zabawach? Czy w niedzielę nie wykonuję prac, które mogę wykonać w innych dzień?

- Czy nie korzystam z horoskopów, usług wróżek, bioenergoterapeutów, numerologii, jogi, pierścieni Atlantów i innych form okultyzmu?

- Czy nie jestem przesądna/przesądny? Czy dla mnie dewocjonalia to symbol bliskości Boga czy też amulet 'na szczęście'?

- Czy daję dobry przykład swojej rodzinie, szczególnie dzieciom? Czy modlę się z nimi oraz w ich intencji?

- Czy mogę zrobić więcej dla rodziny (kosztem własnych przyjemności)? Czy wypełniam uczciwie swoje obowiązki, swoją pracę zawodową (czy nie wykorzystuję jej do prywatnych celów)?

- Czy nie staram się być kimś najważniejszym w swoim środowisku, w rodzinie? Czy dostrzegam innego człowieka, a w nim Chrystusa? Czy wysłuchuję, co inni mają mi do powiedzenia?

- Czy nie pogardzam innymi? Czy nie uważam nikogo za 'gorszego' z jakiejkolwiek przyczyny? Czy modlę się za taką osobę, jeżeli nie ma innej możliwości pomocy?

- Czy nie plotkuję, powtarzam niepotwierdzone informacje, obgaduję, swoimi słowami wywołuję zgorszenie, konflikty? Czy kogoś nie przeklinam, podnoszę głos?

- Czy nie stawiam w negatywnym świetle jednego z małżonków w oczach drugiego? Czy nie ingeruję w wewnętrzne sprawy małżonków? Czy nie doprowadzam do napięć między nimi i sytuacji kryzysowych? Czy nie jestem nadopiekuńczą matką lub nadopiekuńczym ojcem dzieci, które założył własne rodziny?

- Czy jawnie opowiadam się za ochroną życia od poczęcia po naturalną śmierć? Tzn czy nie zgadzam się na karę śmierci, eutanazję, aborcję, zabijaniem w zabiegach 'in vitro'?

- Czy nie aprobuję innych niż małżeńskie stosunki? Czy nie zgadzam się konkubinat? Czy uznaję nierozerwalność związków małżeńskich?

Rozwijanie się w wierze jest obowiązkiem

Pan Bóg mówi:

"Bądźcie świętymi, bo Ja jestem święty, Pan, Bóg wasz!" (Kpł 19,2)

"Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski" (Mt 5,48).

Wszyscy są powołani do świętości. Czy nie jestem katolikiem 'byle jakim'?


Zobacz też

Zasady o których najczęściej zapomina katolik

Zagrożenia wewnętrzne Kościoła

Zgubny minimalizm

Przykazania są dla słabych

Osobiste